Rozdział 4

-Ni! - krzyczała dziewczynka biegnąć za blondynem. -Zacekaj! 
Chłopiec nie zatrzymywał się ale troszeczkę zwolnił. Oboje ciągle się śmiali. Dziewczynka przyjechała do domu dziecka już po raz 4 w tym miesiącu. Zawsze kiedy się widzieli oboje szaleli z radości. Byli dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i próbowali spędzać ze sobą każdą możliwą chwilę w ten weekendy kiedy mieli okazję się widzieć. 
Blondyn biegł jeszcze przez chwilę kiedy usłyszał jak jego koleżanka upada na ziemię. Obrócił się gwałtownie i do niej podbiegł. 
Dziewczynka siedziała teraz na ziemi dmuchając na lekkie zadrapanie na kolanie. Na jej twarz opadły niesforne kosmki jasnych włosów. Po policzkach spłynęło kilka łez ale nie szlochała. Dobrze wiedziała jak chłopiec tego nie znosił. Przypominał jej o tym za każdym razem. 
Blondyn podszedł do niej i szybko zaczął oglądać zranioną część ciała dziewczynki. Przyglądał się jej przez kilka sekund po czym w końcu popatrzył na jej twarz. 
-Tylko nie płacz, dobrze? - sam zaczął dmuchać na jej kolano. - Nie wolno płakać. 
-Wiem. - szepnęła dziewczynka i przetarła łezki z policzków. 
Chłopiec podniósł wzrok i popatrzył jej w oczy. Jego niebieskie tęczówki miały bardzo wyraźny odcień. Dziewczynka była, pewna, że gdyby była w tłumie otoczona blondynami z niebieskimi oczami i tak od razu poznała by jego ze względu na ten odcień. Zawsze porównywała go do koloru jaki miał ocean na zdjęciach jej mamy z podróży do kraju którego nazwy dziewczyna nie umiała sobie przypomnieć. 
-Pozwolę ci płakać tylko jeśli będziesz mieć do tego poważny powód a to nie jest poważny powód. 

Zamrugałam parę razy chcąc odpędzić od siebie wszystkie myśli i postacie jakie próbowałam sobie przypomnieć by w końcu móc powiedzieć skąd znałam albo chociaż z czym kojarzyły mi się te oczy.
-Odpowiesz? - zapytał ponownie chłopak.
-No, znaczy się mówiłam cioci, że idę tylko odprowadzić...
-Dobra nie chcesz to nie, nie musisz się wymigiwać. - przewrócił oczami.
Blondyn postawił deskę na asfaltowej ścieżce w parku, stanął na niej i zaczął się odpychać jedną nogą.
-Nie, no... Kurwa. - jęknęłam i pobiegłam za nim. - Czekaj no!
Chłopak obrócił się w moją stronę i zmierzył mnie wzrokiem. I tak to był ten moment kiedy zorientowałam się, że wyglądam jak sierotka Marysia zwłaszcza ze względu na fakt, że miałam na nosie moje okulary, których obiecałam sobie nie nosić w towarzystwie chłopaków.
-Czyli jednak się zdecydowałaś? Nie boisz się spędzać ze mną czasu?
-O boże, po prostu gdzieś usiądźmy okej? - wyspałam.
-Musiałaś biegnąć? Jakbyś nie mogła podjechać na desce... - zaśmiał się i popatrzył na moją deskę którą trzymałam pod pachą.
Następnie ciągle lekko rozbawiony poszedł usiąść na trawie. Poczłapałam za nim i usiadłam dosłownie na przeciwko niego, no raczej padłam. Okej moja kondycja była bardzo bardzo bardzo słaba.
Siedzieliśmy oboje w błogiej ciszy otoczeni jedynie przez śpiewy ptaków, szum wiatru i śmiech małych biegających dzieci.
Kiedy w końcu udało mi się uspokoić oddech podniosłam się i spojrzałam na siedzącego na przeciwko mnie blondyna. Miał na sobie białą zwykłą koszulkę i czarne obcisłe rurki z przetarciami na kolanach. Jego włosy były jak zwykle lekko postawione i dosyć mocno poczochrane. W tym momencie zastanawiałam, się dlaczego on może wyglądać tak zwyczajnie ale za razem tak dobrze pod czas gdy ja ubrana w całkiem przyzwoite ciuchy wyglądam jak kupa. Dosłownie.
-Dlaczego w ogóle mieszkasz z ciocią? - chłopak mi się przyglądał.
-Co masz na myśli? - przełknęłam ślinę, nie lubiłam tego tematu.
-Czemu nie z rodzicami?
-Moja mama zginęła w wypadku jak miałam 7 lat.
-A ojciec?
-Ojciec zostawił nas zanim się urodziłam. - szepnęłam i starałam się zostawić wszelkie emocje jak najdalej ode mnie.
Chłopak patrzył na mnie przez chwilę pod czas kiedy ja bawiłam się rękawem swojego swetra i zaczęłam zawijać w niego swoje piąstki. Chwilę potem zobaczyłam jak Niall wyjmuje z kieszeni paczkę papierosów i zapala jednego. Patrzyłam na dym który wychodził z jego ust za każdym razem gdy wydychał go po zaciągnięciu się. Blondyn nie zwracał na mnie większej uwagi, był wpatrzony w jeden punkt gdzieś na skos od nas i nie odzywał się ani słowem.
-Mogę? - zapytałam dosyć mocno zafascynowana tym jak wypuszczał chmury dymu ze swoich ust.
Horan od razu popatrzył na mnie jakbym zadała właśnie najdziwniejsze pytanie jakie można było zadać. Przełknęłam ślinę i spuściłam głowę.
-Paliłaś w ogóle kiedyś?
Popatrzyłam na niego znowu. Niall badał mnie wzrokiem a ja pokręciłam głową.
-Kiedyś chyba muszę spróbować no nie? - wyszeptałam cicho wpatrując się w trawę.
Usłyszałam ciche westchnięcie blondyna który po chwili się do mnie przysunął, podał mi papierosa a ja włożyłam go do ust. Chłopak wyjął zapalniczkę z kieszeni i odpalił mi go. Następnie za pomocą dwóch palców jednej ręki wyjął go z moich usta a ja ciągle wpatrywałam się w każdy jego ruch.
-Zaciągasz się leciutko i wypuszczasz potem dym z ust. Tylko się nie uduś. - zaśmiał się cicho oddał mi papierosa i odsunął ode mnie.
~***~
Poniedziałek minął dosyć spokojnie. Lekcje skończyliśmy trochę wcześniej ponieważ pani Green od Francuskiego ma jakieś zwolnienie a dyrekcji nie chciało się szukać zastępstwa więc po prostu skrócili nam lekcje.
Po dzwonku kończącym nasze zajęcia podszedł do mnie Harry a ja widziałam ten palący wzrok Louisa na sobie. Popatrzyłam na niego by zobaczyć, że mierzy mnie wzrokiem i po chwili odwraca się by wyjść z klasy razem z Niallem i Lukiem.
Popatrzyłam na loczka i uśmiechnęłam się wkładając moje zeszyty do torby.
-Pójdziesz ze mną do Starbucksa? - powiedział uśmiechając się szeroko.
-Nie wydaje mi się żeby Lou był zadowolony z tego pomysłu. - zaśmiałam się i oboje poszliśmy w stronę mojej szafki.
-Oj daj spokój, pewnie teraz pójdą biegać żeby poćwiczyć przed treningiem a mi się nie chce znowu siedzieć na trybunach i patrzeć jak Louis przebiera tymi swoimi chudymi nóżkami. - jęknął cicho.
-Uuuu... lepiej mu tego nie mów. - zaśmiałam się po raz kolejny i otworzyłam moją szafkę.
Schowałam do środka niepotrzebne książki i wyjęłam te które się przydadzą.
-Po prostu chodź no. - zrobił tą swoją błagalną minę a ja nie mogłam mu odmówić.
Kiedy w końcu się nauczę?
-Um.. no ok jak już tak bardzo ci zależy.

Kilka minut później weszliśmy razem z Harrym do Starbucksa znajdującego się niedaleko naszej szkoły o którym oczywiście nie miałam pojęcia. Stanęliśmy w kolejce i cierpliwie czekaliśmy na naszą kolej by zamówić wybrane przez nas napoje. Ja zdecydowałam się na zwykłą late a Harry... cóż jego zamówienie miało dosyć dużo wymagań dotyczących rodzaju mleka, smaku i dodatków więc nie do końca wiem jak mam to nazwać ale wiem, że dzisiaj postanowił zaszaleć i wziął także muffinkę. 
Chłopak stojący za ladą był dosyć uprzejmy, ciągle się uśmiechał i spoglądał na Harrego. Miał krótkie blond włosy i no nie powiem, był przystojny. Zapytał nas oboje o imiona a ja widziałam, że pisał coś dodatkowo na kubeczku Stylesa. Czekałam krótką chwilę i dostałam swoje zamówienie. Usiadłam przy stoliku w środku kafejki i czekałam na loczka którego zamówienie zabrało trochę więcej czasu, ale trudno się dziwić. 
W końcu brunet usiadł przy stoliku na przeciwko mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. 
-Co się tak szczerzysz? - zaśmiałam się i upiłam łyka kawy którą zamówiłam.
Harry pokręcił lekko głową i pokazał mi kubeczek który podpisywał wcześniej przystojny blondyn. 
Na plastiku było napisane "Harry ~ czyli najseksowniejszy chłopak jakiego dzisiaj zobaczę" i duży uśmiech. 
Zaśmiałam się cicho i popatrzyłam na loczka któremu uśmiech nie schodził z twarzy. Oddałam mu jego napój i ponownie zrobiłam kilka łyków mojej kawy. 
-Przystojny jest i cię lubi więc... 
-Szkoda, że wolę brunetów. - zaśmiał się. 
-Zwłaszcza jednego, huh? - nie spuszczałam go ze wzroku. 
Jego policzki nagle zrobiły się mocno różowe a on przygryzł wargę. Dobrze wiedział co a raczej kogo miałam na myśli. 
-Ugh, zmienimy temat? - jęknął cicho przykładając plastikowy kubeczek do policzków. 
Wzruszyłam tylko lekko ramionami. 
-Może lepiej pogadajmy o twoim wczorajszym wypadzie z Niallem... 
-Jakim wypadzie? - udawałam, że nie mam pojęcia o co chodzi. 
-Daj spokój wszystko wiem. 
-Mówił coś?
-Tylko, że nosisz okulary. - zaśmiał się a ja przewróciłam oczami, świetnie. -Chyba, że Lou mi czegoś nie powiedział...
-Czekaj jak to Lou? - zmarszczyłam brwi. 
-No bo Niall mówił to Louisowi nie mi, a ja wiem od Louisa, ale spokojnie nikomu innemu na pewno nic nie powiedział. - mrugnął do mnie na co ja się zaśmiałam. 
-Spoko.
-A tak w ogóle myślę, że jakby Niall powiedział Louisowi coś ciekawego to by mi powiedział to coś ciekawego bo serio ale to czy nosisz okulary jakoś mnie nie interesuje.
Oboje się zaśmialiśmy i siedzieliśmy przez chwilę w ciszy. 
-A tak w ogóle to co jest między tobą a Horanem? -zapytał a ja wytrzeszczyłam oczy patrząc na niego. Co jak co ale tego pytania się nie spodziewałam. 
-Co ma być? -zapytałam czując się troszeczkę niekomfortowo. 
-Podoba ci się? - zapytał prosto z mostu. 
-Co? Nie? To znaczy.... Nie! 
-Czyli tak... 
-Nie Harry czyli NIE
-Uspokój emocje - zaśmiał się. -Widzę przecież jak na niego patrzysz...
-Ja nie patrzę... to znaczy tak... ale no... kurwa... - mruknęłam cicho. 
-Podoba ci się Niall Horan - zaśpiewał melodyjnie. 
-Nie o to chodzi, po prostu ja chyba skądś go znam... - powiedziałam cicho. 
-Jak to? - zmarszczył brwi. 
-Wydaje mi się, że go znam i tyle. On zawsze tu mieszkał? - zapytałam. 
Jeśli odpowiedź brzmiała by 'Tak' to wiedziałabym skąd go znam. Prawdopodobnie znaczyło by to, że poznałam go wtedy kiedy Sophie i Luka czyli jeszcze kiedy żyła moja mama i gdy wyjechała a ja musiałam pozostać u mojej cioci. Ale nie mogło być tak łatwo... oczywiście, że nie. 
-Nie, ale nie wiem skąd jest, nie lubi mówić o swojej rodzinie. Wiem tylko, że jakiś czas temu jak jego matka wychodziła za jakiegoś faceta to kłóciła się z Niallem o zmianę nazwiska. 
Zmarszczyłam brwi. 
-On..on nie ma ojca? 
-Mówiłem ci, że nic nie wiem. Ma siostrę to na pewno. 
-Niall ma siostrę? - zrobiłam dużo oczy. 
-Ta... mała blondyneczka, Olivia się nazywa, a nazwisko ma swojej mamy czyli Lewis. W końcu jego mama nie przyjęła tego nazwiska tego faceta. 
-To Niall czyje ma nazwisko? 
-Jezu mnie nie pytaj mała. Mówiłem ci że nic nie wiem. Musisz o tym pogadać z nim nie ze mną. - westchnął cicho i wyjął swój telefon na który właśnie przyszła wiadomość. -Skończyli trening, muszę lecieć. - uśmiechnął się urocza, wstał, pocałował mnie w policzek i udał się w stronę drzwi. 
-Ale ten kubek lepiej wywal jeśli nie chcesz by Lou się wkurwił. - zaśmiałam się. 
Harry obrócił się w moją stronę z wielkim uśmiechem. 
-Trochę zazdrości jeszcze nikomu nie zaszkodziło. - no i wyszedł. 
Chwila czy on właśnie przyznał się, że między nimi jednak coś jest?  
Zaśmiałam się cicho i wyjęłam swój telefon. Ciągle byłam bardzo zaciekawiona tematem Nialla i jego pochodzeniem więc bez większego namysłu zalogowałam się na Facebooka i zaczęłam przeglądać jego profil. I wyglądało to mniej więcej tak : 
Okej zdjęcie z jakiejś wycieczki... 
Okej trochę mniej przyzwoite zdjęcie z wycieczki...
Chryste panie co to jest? 
Dobra może przejrzę zaintereso.... serio kurwa? serio? Sex w zainteresowaniach? Poddaje się. 
 _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

No i jest nowy rozdział. Troszkę się chyba akcja rozkręca, tak mi się wydaje przynajmniej. Bardzo dziękuję za liczne odwiedzenia bloga i przepraszam za jakość i rzadkość rozdziałów :( 
Mam nadzieję że mimo wszystko się wam podoba i bardzo ale to bardzo proszę o komentarze, bo one naprawdę motywują do dalszej pracy a dodatkowo dzięki nim wiem co poprawić itp. Proszę, naprawdę no :(